Ekspedycja nr 6


Wolontariuszki: Małgosia Oleksiejuk i Ewa Uchman


Witamy wszystkich odwiedzających blog  programu eduBudzik, jest nam niezmiernie miło, że możemy podzielić się wrażeniami z ekspedycji.

Jest środa. Wszystko dopięte na ostatni guzik. Ruszamy spod szkoły w Dębowej Kłodzie. Podróż przebiega bez zakłóceń, uczniowie spisują się na medal i stosują się do wszystkich wskazówek o bezpiecznej jeździe. Panie nauczycielki również stoją na straży dobrego zachowania w podróży. Wjeżdżamy do Warszawy, emocje sięgają zenitu! Pierwszym przystankiem edukacyjnym jest Centrum Nauki Kopernik. Nie wiem, czy komuś udało się już przekazać na blogu to niesamowite zaangażowanie i ciekawość, z jakimi dzieciaki podchodzą do kolejnych urządzeń i eksponatów. To trzeba zobaczyć na własna oczy! Dzieci wspaniale pracują razem i chłoną to, co dzieje się dookoła. Jestem pewna, że chwile spędzone w Centrum Nauki Kopernik zaprocentują w przyszłości i będą inspirować do wielu kreatywnych pomysłów.

Podróż do hotelu, zakwaterowanie i kolacja. Po tym dniu pełnym wrażeń, miła będzie chwila na regenerację sił. Co nie znaczy, że nikt nie czuwa nad ciszą nocną - okazuje się, że najlepszy słuch mają Marta i Piotr :)

Dzień drugi ekspedycji - pod względem poziomu adrenaliny - nie ustępował pierwszemu. Dzieci emanowały chęcią poznawania wszystkiego, co je otacza. Od rana miały tyle energii, że każde z nich wydawało się być chodzącym „perpetuum mobile”.

W autokarze, podczas przejazdów z miejsca na miejsce słychać co chwilę niecierpliwe pytania: gdzie jesteśmy?, daleko jeszcze?, kiedy będziemy na miejscu?, "ooooo Stadion Narodowy - róbcie zdjęcia!, a to jest Pałac Kultury – patrzcie!, proszę pani ale dłuuugi tunel!, itp. Dzieci wyszukują i rozpoznają mijane po drodze budynki, które wcześniej znały z fotografii.  Zarówno podczas zajęć na Uniwersytecie Dzieci jak i w Muzeum Historycznym m.st. Warszawy młodzi odkrywcy z zapałem zabierają się do każdego powierzonego im zadania, pracują dzielnie nad wynikami swoich eksperymentów, dzielą się zadaniami i wzajemnie wspierają - postawa godna podziwu, zwłaszcza w tak zróżnicowanej pod wieloma względami grupie. Byłyśmy pod ogromnym wrażeniem ich wychowania i postawy, która na pewno jest wynikiem świadomej pracy zarówno rodziców jak i nauczycieli.

W drodze powrotnej powoli opadają emocje i wszystkich zaczyna ogarniać przyjemne uczucie zmęczenia. Część dzieci drzemie w fotelach, inne przeglądają zdjęcia w telefonach komórkowych i planują, o czym w pierwszej kolejności opowiedzieć rodzicom. Wszystkim chyba trochę smutno, że to już koniec wyprawy, ale przecież wspomnienia i doświadczenia zostają, a zdobyta wiedza i spora dawka motywacji na pewno zaprocentują i sprawią, że nauka nigdy już nie będzie taka sama :)

Jako wolontariuszki czujemy się wyróżnione możliwością wzięcia udziału w tym programie i cieszymy się, że możemy z dumą opowiadać o tej ekspedycji i miło wspominać chwile spędzone z małymi odkrywcami!

Blog ekspedycji…