Ekspedycja nr 3


Wolontariusze: Anna Srocka, Magda Kalka, Marzena Kawałko, Krzysztof Półchłopek


24/09
Uff…, wreszcie jest - długo wyczekiwany dzień – jadę na wolontariat. Lekko zestresowana, z głową pełną myśli: czy dam sobie radę, kim są pozostałe osoby z NE, co będzie jeśli… Chwila rozmowy z operatorami z Navegadores i ruszamy w drogę. Kierunek Jaminy i Jaziewo. Humory dopisują!
Dojeżdżamy do Jamin. Tu malutka szkoła i przedszkole, do którego uczęszcza trójka dzieci! Druga szkoła w Jaziewie – dużo większa. Operatorzy załatwiają formalności i jedziemy do pobliskiego zajazdu, na skróty – szutrową drogą, wśród rozlewisk Biebrzy. Jak tu pięknie! Wyobrażam sobie wiosnę, gdy na rozległych łąkach zakwitają tysiące kwiatów.
Dojechaliśmy. Zaraz pojawia się również Marzena – przedstawicielka z Białegostoku i Krzysztof – przedstawiciel z Sanoka. Przyjechał tu z drugiego końca Polski! Jestem pod wrażeniem! Docierają też nasze jumbo jet’y –  czyli dwa edubudzikowe autokary. Kolacja, potem operatorzy Nave’ przeprowadzają krótką odprawę na temat zasad bezpieczeństwa i idziemy spać. Czekają nas dwa dni pełne wrażeń!

25/09
Noc dłuży się niemiłosiernie: 1.00… 1.30… chwila snu… 3.00, jeszcze dwie godziny. Nareszcie 5.00! Wstajemy! Chwila na ogarnięcie i jesteśmy gotowi do drogi. Kawa zbędna, adrenalina robi swoje. Ja i Magda oraz Kuba z Nave’ jedziemy do Jamina, Marzena i Krzysztof oraz Piotr z Nave’ do Jaziewa.
Przed szkołą czekają już dzieci i nauczycielki. Pożegnanie z rodzicami, wszyscy zajmują miejsca, krótka instrukcja z zasad bezpieczeństwa i ruszamy w drogę.
Szybko poznajemy imiona dzieci, wiemy, kto ma chorobę lokomocyjną, kto może coś „zmalować”. Mamy na pokładzie dwóch specjalistów od wkładania szyszek do rur wydechowych. Na początku dzieci trochę onieśmielone, ale po chwili się rozkręcają i zaczynają zadawać pytania: daleko jeszcze?  a po co my tam jedziemy? czy można spać w autokarze? gdzie będziemy spać? co będziemy jeść? czy będzie bajka? czy będzie jakiś sklep? czy możemy się zatrzymać? Odpowiadamy na wszystkie pytania bez wyjątku, podajemy plecaki, bluzy, czapeczki…
Dojechaliśmy do hotelu, idziemy na obiad. Pada kilka pytań w stylu „a jeśli podadzą coś, co będzie niedobre?”. Przekonujemy, że zawsze warto spróbować czegoś nowego, bo może się okazać, że jednak jest dobre.
Obiad zjedzony, zbiórka i ruszamy do Centrum Nauki Kopernik. Słyszymy pierwsze „wow!” na widok miśków koło Zoo, Stadionu Narodowego i Starego Miasta.
W „Koperniku” dzieci zmieniają się w prawdziwych odkrywców. Wszędzie ich pełno  odkrywają świat  Mamy dużo czasu na swobodne doświadczanie – dzieci rozbiegają się po całym obiekcie i każde znajduje coś ciekawego dla siebie.
Planetarium. I tu ku naszej uciesze znowu słyszymy szmer zachwytu. Milion gwiazd nad głową robi wrażenie.… Tylko czemu się tak kręci w głowie? Na szczęście nie tylko ja miałam takie odczucia.
Po całym dniu wracamy do hotelu. Przydział pokoi i kolacja. Mimo zmęczenia dzieci umawiają się na nocne harce. Gdy większość jest w piżamach, zaczynają się gonitwy oraz bitwa na mydła.
Na szczęście udaje nam się sprawnie spacyfikować tę małą armię i o 22.00 ogłaszamy ciszę nocną. Uff… chyba się udało. Słychać jeszcze przez drzwi szmery rozmów, ale niebawem wszyscy śpią. My też marzymy już o odpoczynku… Navegadores jeszcze dyżuruje.

26/09
Pobudka 5.15! Spakowani i gotowi, zaczynamy budzić dzieci. Po śniadaniu jedziemy na Politechnikę Warszawską. Dzieci wchodzą na salę wykładową jak prawdziwi studenci. Będzie wykład o owadach, pajęczakach i innych dziwnych zwierzątkach. Uff… na szczęście siedzę w bezpiecznej odległości od żywych eksponatów ;) Dzieci wprost przeciwnie – zgłaszają się jedno za drugim, żeby tylko móc dotknąć takiego na przykład pajęczaka.
Kolejna część zajęć to warsztaty, czyli trochę praktyki. Zadanie do wykonania: zbudować urządzenie do oczyszczania wody z kartki, chusteczki, herbaty ekspresowej, taśmy klejącej. Po chwili zaczynają powstawać konstrukcje w różnych kształtach. Niektórzy skutecznie chronią swoje patenty, chowając dzieło po ubraniem. Wszyscy z zaciekawieniem testują swoje „oczyszczalnie”.
Po zajęciach wracamy na obiad, a po obiedzie czeka nas już droga powrotna. Podajemy plecaki, odpowiadamy na pytania, konfiskujemy chipsy. W autokarze postanawiam zrobić ranking, co się komu podobało. Bezapelacyjnie wygrywa Centrum Nauki Kopernik. Łóżko fakira czy symulacja trzęsienia ziemi mocno zapadły w pamięć.
Myślę, że te nowe doświadczenia zachęcą dzieci do poszerzania wiedzy i zainspirują do poznawania świata. Naprawdę warto realizować takie projekty!

Ania Srocka


Wtorek 24.09 godz. 20.00
Wolontariusze i Ekipa Navegadores spotyka się w miejscowości Barszcze w gminie Bargłów Kościelny. Zjechaliśmy się tutaj z różnych części Polski: z Białegostoku, Sanoka, Torunia i Warszawy. Zmęczeni podróżą, ale podekscytowani tym, co nas czeka następnego ranka, szczegółowo omawiamy plan na dwa kolejne dni. W głowach rodzą się pytania “jak będzie?”, “czy spełnimy oczekiwania dzieci” i  w końcu “CZY DAMY RADĘ?”...
 
Środa 25.09 godz. 5.45
Zbiórka przy autokarach. Krótkie przeszkolenie z obsługi krótkofalówek, rozmieszczenie woreczków za fotelami, tych na śmieci i tych na tzw. wszelki wypadek:) I ruszamy.
Po drodze do szkół podziwiamy przepiękne krajobrazy: ogromne połacie lasów w otoczeniu malowniczych rozlewisk Biebrzy - wszytko skąpane w blasku wschodzącego słońca. Ten widok zrekompensował nam wczesną pobudkę i mały stres związany z tym co nas czeka.

Dzieci czekały już na nas zniecierpliwione pod szkołą w Jaminach. Sprawnie zapakowaliśmy bagaże i rozsadziliśmy dzieci w autokarze. Wybiła 7.00. Zaczęło się. Startujemy na naszą ekspedycję naukową. Na podbój Warszawy:)

Podjęliśmy próbę zapamiętania wszystkich imion naszych młodych „odkrywców”. Nie było łatwo, ale z końcem drogi się udało. Około godziny 7.30 w autokarze zaczął się unosić intensywny i jakże oczywisty zapach chipsów, który towarzyszył nam już do końca wyjazdu:)

Droga minęła spokojnie. Na postojach ćwiczyliśmy ustawianie parami i liczenie do osiemnastu, które stało się sporym wyzwaniem. Nie obyło się też oczywiście bez niezliczonych pytań: “kiedy będziemy na miejscu?”, “daleko jeszcze?” itp. Do hotelu w Warszawie dotarliśmy około godziny 12.00. Szybki podział, kto z kim w pokoju, po pół godzinie obiad a po nim w dwuszeregu zbiórka i udaliśmy się do autokarów, aby wyruszyć do miejsca, na które wszyscy tak czekali czyli do Centrum Nauki Kopernik.

Na miejsce dotarliśmy około godz. 14.00. Podzieliliśmy się na mniejsze grupy i ruszyliśmy do świata samodzielnego eksperymentowania. I zaczęło się istne szaleństwo! Nasi młodzi “odkrywcy” biegali od eksponatu do eksponatu chcąc spróbować jak najwięcej, ale przy tym bawiąc się fantastycznie. Największe wrażenie zrobiły zabawy wodą, Teatr Wysokich Napięć oraz wystawa Świat w Ruchu. Opieka nad 15-osobową grupą to nie lada wyzwanie... Na szczęście zielone, eduBudzikowe koszulki i granatowe „nowoerowe” czapeczki wyróżniały się z daleka. Po czterech godzinach, zmęczenie dało się we znaki, ale tylko chyba wolontariuszom, bo dzieci z niegasnącą energią i radością wypisaną na twarzach wciąż odkrywały kolejne ciekawe miejsca. Po zakupieniu pamiątek, udaliśmy się do Planetarium, gdzie godzinny seans i  wygodne fotele pozwoliły nam zregenerować siły.

Powrót od hotelu, kolacja. O 22.00 cisza nocna. Dzień dobiegł końca. Uff udało się. Kilka drobnych interwencji w sprawie kręcenia się po korytarzu i około pierwszej w nocy my również mogliśmy przytulić głowę do poduszki.

Czwartek 26.09 godz. 5.00
Pobudka o szóstej nie stanowiła żadnego problemu dla odkrywców. Po śniadaniu zeszliśmy do autokaru. W tym dniu pogoda nas nie rozpieszczała. Zniknęło słońce, siąpił deszcz i zrobiło się o wiele chłodniej. My się jednak nie poddaliśmy jesiennej aurze i z uśmiechami na twarzy pojechaliśmy na Politechnikę Warszawską, aby wziąć udział w zajęciach na Uniwersytecie Dzieci. Wysłuchaliśmy ciekawego wykładu na temat stawonogów, a ochotnicy mogli z bliska przyjrzeć się żywym okazom. Potem wzięliśmy udział w warsztatach, w czasie których uczniowie w zespołach budowali prototyp oczyszczalni ścieków. To wyzwanie bardzo pochłonęło naszych „odkrywców” - wszyscy wykazali się dużą wyobraźnią i sprytem. Największą frajdę sprawiło oczywiście testowanie prototypów oczyszczalni prototypem ścieków, czyli wodą z mydłem, kawą, herbatą i pastą do zębów:) Zabawa szybko jednak dobiegła końca.
 
Jak było? Super! To nowe wyzwanie dało nam takiego “kopa”, że przezwyciężyliśmy zmęczenie  i świetnie się bawiliśmy. Czy daliśmy radę? DALIŚMY RADĘ! No bo kto, jak nie my! Wolontariusze Nowej Ery!
 
Magda Kalka

Blog ekspedycji…