Ekspedycja nr 4


Wolontariuszki: Joanna Witkowska i Monika Gąsiorowska


Joanna Witkowska

Środa, 2 października 2013, godz. 4:30

Długo wyczekiwany dzień zaczyna się bardzo rano. Wraz z ekipą Navegadores opuszczamy śpiącą jeszcze Warszawę. Kierunek: Leszczyna. Przed nami długa droga więc jest jeszcze czas na ustalenia, instrukcje, dogadanie „co i jak”. Podróż mija niezwykle szybko i jeszcze przed czasem docieramy do celu.  A tam… dzieci czekają już w pełnej gotowości! Pełne energii, przekrzykują się nawzajem, niektóre wtulają się jeszcze w rodziców, inne wychodzą przed szkołę i wypatrując autokar, ustalają podział miejsc.

8:30 – wstępny chaos opanowany – bagaże zapakowane, instrukcja zasad bezpieczeństwa udzielona, ostatnie uściski z rodzicami, miejsca zajęte, lista obecności sprawdzona, pasy zapięte – ruszamy! Duma rozpiera mnie od środka – dostałam krótkofalówkę ! Co prawda stres jeszcze nie opadł, z lękiem patrzę więc na gadatliwą gromadkę, a wyobraźnia podsuwa coraz to czarniejsze scenariusze. Tymczasem pokonujemy kolejne kilometry, mijają minuty, na ekranie „Sezon na misia”, za oknem kolejne wsie i miasta – i wszystko pod kontrolą. Dzieci początkowo zdystansowane, powoli zaczynają się z nami zaprzyjaźniać. Poznaję więc ich imiona, odpowiadam na mnóstwo pytań – oczywiście związanych z tym, co je czeka na miejscu. Ze zdumieniem obserwuję jak w dosyć sporych ilościach pochłaniają ciastka, chipsy       i batoniki ;)  …. Coraz częściej pojawia się też standardowe pytanie – daleko jeszcze? Ile jeszcze do Warszawy?

I w końcu docieramy!  Stadion Narodowy! Jaki długi tunel! A to „rozkopane” to pewnie metro budują, tak proszę pani? Tak! I jeszcze misio przed ZOO! Dzieci rozglądają się na wszystkie strony, by niczego nie przeoczyć

13:00 – Centrum Nauki Kopernik

Docieramy planowo. Na miejscu czeka już na nas obiad. Dzieci wykazują się niezwykłą samodzielnością – nawet te najmłodsze radzą sobie doskonale. Nie ma zachlapanych ubranek czy rozlanego picia.

Po półgodzinnym posiłku dzielimy się na dwie grupy i wyruszamy na wyprawę w świat różnorodnych edukacyjnych inspiracji A tu energia małych odkrywców się podwaja! Każdy eksponat jest fascynujący, słychać radość, wszystko budzi tu ciekawość i zachwyt. To przecież urodzeni naukowcy! Ich entuzjazm i zapał badacza mógłby wywołać kompleksy u niejednego sławnego uczonego, a naturalna ciekawość wydaje się nie mieć granic. Oglądają, dotykają, doświadczają. Każdy eksponat wzbudza zachwyt i każdy trzeba wypróbować. Budowanie mostu z pojedynczych elementów, symulacja trzęsienia ziemi, latający dywan – przy takiej ilości urządzeń atrakcji jest mnóstwo. Dzieci rozbiegają się po całym obiekcie, wszędzie więc widać nasze eduBudzikowe zielone koszulki  i granatowe czapeczki ;-) Oczywiście byliśmy także w Teatrze Robotycznym.  Dzieci były uradowane gadającymi robotami i po spektaklu publiczność długo klaskała. Biłam brawo i zastanawiałam się, czy robotom sprawia to jakąś różnicę, czy nie A potem jeszcze niezapomniany spektakl w Planetarium. Pokazy gwiazd, zbliżanie i oddalanie konstelacji - to wszystko robi wrażenie. Wszyscy słuchają w skupieniu, z zaciekawieniem podziwiając przepiękne widoki. O tak! Niebo Kopernika rzuca na kolana. A raczej na plecy - bo ogląda się w pozycji leżącej. Wspaniałe miejsce, kosmos! Nasz świat jest naprawdę ciekawy.

20:00 – hotel

Wszyscy mają już przydzielone pokoje, bagaże rozpakowane, więc udajemy się na kolację. Pomimo ogromnej ilości pochłoniętych słodyczy, po tak ekscytującym dniu, apetyty dopisują.  A w nas, wolontariuszach, zaczyna budzić się niepokój i przeczucie, że zbliżająca się noc będzie naprawdę długa… Czy uda nam się zapanować nad tą gromadką? Czy młodsze dzieci nie będą płakały? Czy nie będzie nocnych spacerów i biegania po korytarzach? Jednakże zaraz po kolacji chłopcy szybko wracają do swoich pokoi – dziś jest mecz (ufff, jak dobrze, że są telewizory!!). Po godzinie nawet najwytrwalsi kibice zasypiają, zapada błoga cisza. Nastawiamy budziki… jutro kolejny dzień pełen wrażeń.

3 października 2013, godz. 6:00

Dzisiaj wstawanie dla nikogo nie było problemem. Pomimo tego,  że to właśnie nad ranem łóżko jest najwygodniejsze, wstajemy jeszcze przed sygnałem budzika.  Szybki obchód po pokojach. Okazało się, że panie nauczycielki też już na nogach i robią pobudkę z drugiej strony korytarza ;-) Wszystko idzie sprawnie, dzieci znów nas zaskakują, wykazując się sprawną organizacją i niebywała samodzielnością. O wyznaczonej godzinie wszyscy już spakowani zjawiają się na śniadaniu. Jest dość wcześnie, ale nie słychać marudzenia ani nie widać śladów niewyspania.
9:00 – Uniwersytet Dzieci. Dzieci biorą udział w prawdziwym wykładzie uniwersyteckim. Zasiadają w sali wykładowej i przemieniają się w poważnych studentów Wykład dotyczy rodzajów uzębienia u poszczególnych gatunków zwierząt. Widać, że budzi sporą ciekawość, gdyż dzieci biorą w nim aktywny udział poprzez zgłaszanie się do odpowiedzi i uczestniczenie w pokazach. Tak więc było testowanie przecinania patyczka, obrywanie liści z gałązki za pomocą zbieraczki do jagód, tarcie marchewki (chyba dobrze zapamiętałam).

Kolejna część zajęć dostarcza jeszcze więcej wrażeń. Dzieci dostają ambitne zadanie wyreparowania łańcucha DNA. Wszyscy zabieramy się do pracy. Pełna motywacja i skupienie. Dzieci pogrupowane w pary pomagają sobie wzajemnie w odmierzaniu odpowiednich ilości płynów, a potem radość – jest! Udało się! To prawdziwy łańcuch DNA! W specjalnie przygotowanym pojemniczku można nawet zabrać takie próbki na pamiątkę, co dzieci z ochotą robią traktując je, jak cenne zdobycze. W końcu to ich sukces.

O godz. 12:00 Muzeum Historyczne m.st. Warszawy

Dzięki wykładowi poznajemy historię powstawania papieru i każdy powiela sobie pamiątkowy obrazek na starej, historycznej maszynie (panie wolontariuszki i panie nauczycielki również!)  I oczywiście taki obrazek zabieramy ze sobą – kolejna pamiątka
Jeszcze tylko ostatni wspólny obiad i powoli kończą się dni pełne wrażeń i pozytywnych emocji. Pomimo tego, że czeka nas jeszcze długa podróż, a zmęczenie powoli daje o sobie znać  – odczuwamy lekki smutek, że ten czas tak szybko minął.  W drodze powrotnej dzieci dzielą się wrażeniami, po niektórych widać zmęczenie, ale jest już ciszej, zasłony pozasłaniane. I znów pojawiają się pytania, tylko tym razem innego rodzaju… Kiedy znowu będzie taka fajna ekspedycja???

Blog ekspedycji…